2006-12-25
Dreaming of a white Christmas nie na wiele się zdało. Śniegu jak nie było, tak nie ma. Ale i tak, Joanno, sprawia mi radość te Twoje osiem sekund niedaleko północy.
Skończyło się ochocze odkrywanie, co kryją kolejne okienka adwentowego kalendarza. Zostało mi pudełko o nierównej z racji odbezpieczonych okienek powierzchni, opatrzone adekwatnym do okazji obrazkiem. Jednakowoż - uświadamiam sobie, że te Święta to mimo wszystko zapach bardziej niż smak. Pomarańczy i miodu, może urojony.
Które to już nasze wspólne Święta, panie Wilson? I czy nie uważasz, że na świecie jest tyle fascynujących konstrukcji? Dźwięków, słów, świateł?
skomentuj (10)
2006-11-26
Mam czarno-białe zdjęcie Poświatowskiej w ramce. Mam Oslo city guide na miniony kwiecień i maj, a w nim czerwony termos w kwiaty, który mnie urzekł. Mam liście zielonej herbaty, które z braków sprzętowych są całkiem bezużyteczne. Mam ładną złoto-zieloną torebkę, w której są zamknięte. Mam egzamin w piątek.
Nie mam żadnego dostępnego Dowodu Tożsamości Ze Zdjęciem. O, ironio! (A klucza nigdy nie zdarzyło mi się zgubić. Nigdy!)
skomentuj (6)
2006-11-22
Usłyszałam, że na upragnioną zimę długo przyjdzie czekać. Nie przywołał jej szalik, nie przywołały rękawiczki. Nawet dwa rzędy czarnych guzików płaszcza...
Na dnie szuflady, pustej prawie jak moje kieszenie, herbacianym zapachem przesiąka jeden z najcenniejszych świstków, jakie posiadam - z nakreślonym chwiejną kursywą imieniem i nazwiskiem.
Nie mam jeszcze odwagi zapisać w nienaruszonym, póki co, kalendarzu, że dwudziestego drugiego w lutym... [.jpg]
skomentuj (8)